W pustyni i w puszczy, rozdział 8, str 4 |
Chwilami wicher
wyrywał doły pod jej nogami; to znów piasek i żwir, obijając się o
boki wielbłądów, tworzyły w mgnieniu oka kopce sięgające do ich
kolan i wyżej. W ten sposób płynęła godzina za godziną.
Niebezpieczeństwo stawało się coraz straszliwsze. Idrys zrozumiał
wreszcie, że jedynym zbawieniem będzie siąść na wielbłądy i lecieć z
wichrem. Ale byłoby to wracać w stronę Fajumu, gdzie czekały na
nich sądy egipskie i szubienica.
„Ha! trudno – pomyślał Idrys. – Huragan wstrzymał także i
pogoń, tłumacz on line a gdy ustanie, puścimy się znów na południe. ” I począł krzyczeć, by siadano na wielbłądy. A wtem zaszło coś, co zmieniło całkiem położenie. Oto nagle mroczne, prawie czarne chmury piasku prześwieciły się sinawym światłem. Ciemność potem uczyniła się jeszcze głębsza, ale jednocześnie wstał śpiący na wysokościach i zbudzony przez wicher grzmot i począł przewalać się między Pustynią Arabską i Libijską – potężny, groźny, rzekłbyś: gniewny. Zdawało się, że z niebios staczają się góry i skały. Ogłuszający łoskot wzmagał , się, rósł, wstrząsał światem, jął obiegać cały widnokrąg – miejscami wybuchał z siłą tak straszliwą, jakby spękane sklepienie niebieskie waliło się na ziemię; potem znów toczył się z głuchym, ciągłym turkotem; znów wybuchał, znów łamał się, oślepiał błyskawicą, raził gromami, zniżał się, podwyższał, huczał i trwał6. Wiatr ucichł jakby przerażony, a gdy po długim czasie – gdzieś z niezmiernej oddali wrzeciądze niebios zatrzasnęły się za grzmotem, nastała martwa cisza. Lecz po chwili w tej ciszy rozległ się głos przewodnika: – Bóg jest nad wichrem i burzą! Jesteśmy ocaleni! Ruszyli. Ale otaczała ich noc tak nieprzebita, że choć wielbłądy biegły blisko, ludzie nie mogli się widzieć – i musieli co chwila odzywać się głośno, by się wzajemnie nie pogubić. Od czasu do czasu jaskrawe błyskawice, sine lub czerwone, rozświecały piaszczystą przestrzeń, lecz po nich zapadała ciemność tak gęsta, że prawie namacalna. Mimo otuchy, którą wlał w serce Sudańczyków 6 Autor słyszał w pobliżu Adenu grzmot trwający bez przerwy przeszło pół godziny. – Obacz Listy z Afryki. głos przewodnika, niepokój nie opuścił ich jeszcze właśnie dlatego, że posuwali się na oślep, nie wiedząc naprawdę, w którą stronę dążą – czy nie kręcą się w kółko lub nie wracają na północ. W pustyni i w puszczy, rozdział 8, str 4 tłumacz on line fragment 40 |
| 2008-10-14 18:10:47 |
Inne artykuły :
- Technologia w nieruchomościach cz.2
- Zus i podpis elektroniczny
- Przyczepką po pracownika
- Nowoczesne narzędzia ułatwiają pracę klientom i pośrednikom
- W pustyni i w puszczy, rozdział 5, str.3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 8, str 4
- W pustyni i w puszczy, rozdział 16, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 4
- W pustyni i w puszczy, rozdział 27, str. 4
- W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str. 4
- Moliére, Skąpiec
- Zima 2008/2009 na rynku nieruchomości
- Krasicki, Przestroga młodemu
- Mieszkanie jako inwestycja
Polecane :
- tłumaczenia
- katalog nieruchomości
- restauracja w Warszawie
- obniża poziom cholesterolu
- noclegi Licheń
- mydlarnia