Na sprzedaż nieruchomości trzeba cierpliwie poczekać

SE: Jak krótko scharakteryzowałby Pan warszawski rynek mieszkaniowy? (wtórny i
kredyt hipoteczny pierwotny) Mariusz Kania, Prezes Zarządu Metrohouse S.A.: Zarówno w przypadku nowych mieszkań, jak i lokali z drugiej ręki mamy do czynienia z rynkiem kupującego. To duża zmiana w stosunku do sytuacji, do której przywykliśmy w ostatnich latach. Kolejki do deweloperów i organizowanie licytacji mieszkań wśród potencjalnych nabywców odeszły już do lamusa. Teraz to klient dyktuje warunki, negocjuje i wybiera ofertę, która nie tylko w największym stopniu będzie zaspokajać jego potrzeby mieszkaniowe, ale traktuje dodatkowo zakup jako inwestycję. W przypadku rynku pierwotnego warto skorzystać z usług specjalisty, który wynegocjuje znacznie więcej niż osoba niezorientowana w realiach rynkowych.   Czy ceny nie są sztucznie wywindowane? Podobno Polaka stać już na kupno domu np. na Florydzie. Rzeczywiście, sprzedając dom w Warszawie lub okolicach nie powinniśmy mieć żadnych problemów z zakupem pięknego domu na Florydzie. Jest to efekt wyjątkowo wysokich wzrostów cen nieruchomości w Polsce w ostatnich kilku latach. Taką sytuację zawdzięczamy m.in. działalności spekulantów – zarówno rodzimych, jak i zachodnich inwestorów, którzy są istotnymi sprawcami „przegrzania rynku”. Swój udział mają też deweloperzy stosujący wysokie marże na budowane mieszkania. Efekt tego jest dziś widoczny w postaci kilku tysięcy mieszkań gotowych do sprzedaży na rynku pierwotnym przy znikomym zainteresowaniu klientów.   Czy ceny osiągnęły już swoje maksimum? Ceny transakcyjne mieszkań swoje maksimum osiągnęły już w zeszłym roku. Od około dwunastu miesięcy zauważamy powolne spadki cen. Co ciekawe, sytuacja nie ma odzwierciedlenia w cenach ofertowych widocznych w ogłoszeniach prasowych, czy na portalach internetowych. Sprzedający nie mogą pogodzić się z faktem, że ich mieszkania tracą na wartości.
Na sprzedaż nieruchomości trzeba cierpliwie poczekać kredyt hipoteczny fragment 20

2008-10-13 15:34:51