Krasicki, Do króla

Waszej królewskiej mości nie przeprę, jak widzę, W tym się popraw przynajmniej, o co ja się wstydzę. Dobroć serca monarchom wcale nie przystoi: To mi to król, co go się każdy człowiek boi, To mi król, co jak wspojźrzy, do serca przeniknie. Kiedy lud do dobroci rządzących przywyknie, Bryka, mościwy królu, wzgląd wspacznie obróci: Zły, gdy kontent, powolny, kiedy się zasmuci. Nie moje to jest zdanie, lecz przez rozum bystry Dawno tak osądziły przezorne ministry: Wiedzą oni (a czegoż ministry nie wiedzą?), Przy sterze ustawicznie, gdy pracują, siedzą, Dociekli, na czym sekret zawisł panujących. Z tych więc powodów, umysł wskroś przenikających, Nie trzeba, mości królu, mieć łagodne serce: Zwycięż się, zgaś ten ogień i zatłum w iskierce. Żeś dobry, gorszysz wszystkich, jak o tobie słyszę, I ja się z ciebie gorszę i satyry piszę; Bądź złym, a zaraz kładąc twe cnoty na szalę, Za to, żeś się poprawił, i ja cię pochwalę.

2008-11-26 09:52:16