Dzieło sztuki - Anton Czechow

Mamy ją jeszcze po ojcu nieboszczyku i przechowywaliśmy jak najdroższą pamiątkę. Ojciec mój skupował stare brązy i sprzedawał amatorom. Teraz ja z mamusią zajmujemy się tym samym. Sasza rozwinął papier i z dumą postawił przedmiot na stole. Był to nieduży kandelabr ze starego brązu kunsztownej roboty. Wyobrażał grupę: na piedestale stały dwie postacie kobiece w strojach Ewy, w pozach, dla opisu których brak nam śmiałości. Postacie uśmiechały się zalotnie i sprawiały w ogóle takie wrażenie, że można by sądzić, że gdyby nie obowiązek podtrzymywania świecznika, zeskoczyłyby z piedestału i zrobiłyby w pokoju coś takiego, o czym nawet myśleć nie wypada. Spojrzawszy na ten dar, doktor podrapał się z lekka za uchem i potarł nos. — Tak, rzecz naprawdę prześliczna — wybełkotał — ale jakby to powiedzieć, nie tego. trochę zanadto nieliteracka. To już nie dekolt, lecz licho wie, co takiego. — Panu się to nie podoba? — Sam wąż-kusiciel nie wymyśliłby nic gorszego. Przecież postawić na stole taką. tego. fantasmagorię, znaczyłoby całe mieszkanie zapaskudzić. — Jak pan dziwnie sądzi o sztuce — obraził się Sasza. — Przecież to dzieło sztuki, niech się pan przyjrzy. Tyle w tym piękna, że duszę opanowuje niezwykłe uczucie i łzy duszą w gardle. Patrząc na tak piękną rzecz, zapomina się o wszystkim na ziemi. Niech pan zwróci uwagę, jak wiele w tym ruchu ekspresji.
Dzieło sztuki - Anton Czechow fragment 40

2009-08-06 21:41:37